¦wiat wed³ug Arsona, czyli System failed...
Ostatnio bardzo czêsto zastanawiam siê jak bardzo "fizyczny" jest ¶wiat, który zwyczajowo przyjê³o siê nazywaæ "rzeczywisto¶ci± fizyczn±". Kiedy rozgl±dam siê wokó³ siebie i zdajê sobie sprawê, ¿e rzecz, która teraz jawi mi siê jako drzewo z piêknym konarem, dla innych mo¿e byæ wrêcz badylem do przerobienia na papier toaletowy! Co¶, co mnie bulwersuje - na twarzy innych mo¿e malowaæ cieñ zadowolenia a nawet podniecenia i odwrotnie?
Nie ma jednej takiej rzeczy na ¶wiecie, która by³aby taka sama dla wszystkich. Jedna rzecz jest w tylu egzemplarzach, ilu ludzi siê jej przygl±da. Powiedz mi jak pachnie ró¿a? Albo odpowiedz na pytanie: Czy drzewo, które samo upada w ¶rodku wielkiej puszczy czyni jaki¶ ha³as?
A teraz sprawd¼my czy faktycznie ten ha³as jest. S³yszê pytanie: "Czy drzewo, które samo upada w ¶rodku wielkiej puszczy czyni jaki¶ ha³as?", wyobra¿am sobie ca³e zdarzenie, s³yszê zatem d¼wiêk, widzê oczami wyobra¼ni ten wielki huk upadaj±cego drzewa! Czy naprawdê to widzê czy mo¿e PRZYPOMNIA£EM sobie takie do¶wiadczenie, które kiedy¶ widzia³em w TV lub nawet bêd±c w lesie? Sk±d mam wiedzieæ czy drzewo to upad³o z ha³asem? Oczywi¶cie wiem to, poniewa¿ MUSI ono tak upa¶æ, bo tak mam ZAKODOWANE w g³owie...
Ca³y nasz ¶wiat jest tym, czym nam siê WYDAJE, ¿e jest. Wszystko przechodzi przez pryzmat naszych przekonañ i do¶wiadczeñ - nasz osobisty wewnêtrzny FILTR. To najlepsze miejsce, aby zadaæ sobie pytanie: Co na tym ¶wiecie jest zatem prawd± a co nie jest? Czy muszê wierzyæ w to co wierz± wszyscy czy nie? Je¶li nie to czy spotka mnie za to jaka¶ kara? Czy jestem pieprzonym konformist± czy mam si³ê i odwagê sprzeciwiæ siê panuj±cym pogl±dom i opiniom? Czy ja te¿ mogê sam tworzyæ swój w³asny ¶wiat czy muszê i¶æ razem ze stadem do nibylandu zwanego rajem? Rajem, którego chyba nikt nie widzia³ a wszyscy chc± wierzyæ, ¿e jest.
Niestety nie rodzimy siê zbyt ¶wiadomi rzeczywisto¶ci fizycznej i niestety musimy, dorastaj±c, akceptowaæ to czym nas "karmi±" rodzice, znajomi i ca³e otoczenie. Im bardziej jeste¶my ¶wiadomi zaczynamy dostrzegaæ ró¿nice w tym "kim jeste¶my" a tym co nam "zapakowano" do g³owy jako wzorzec do na¶ladowania. Jako nastolatek ka¿dy przechodzi jak±¶ formê buntu przeciwko wszystkim i wszystkiemu, tylko najbardziej ciotowate jednostki grzecznie buntuj± siê same przeciwko sobie, t³umi±c naturalne instynkty od w³asnego JA. Wszêdzie s± te wzorce! Ludzie czy nie znudzi³y wam siê ju¿ te wszystkie WZORCE? Czemu ludzie tak bardzo boj± siê zmian, ¿e s± w stanie zrobiæ chyba wszystko, ¿eby w ich ¿yciu siê nic nie zmieni³o! Niech siê zmienia ca³y ¶wiat, ale ja nie chcê braæ w tym udzia³u, my¶li zdecydowana wiêkszo¶æ ludzi - inaczej mówi±c i cytuj±c wspania³omy¶lny cytat z muru - "Kopernik wstrzymaj Ziemiê - ja WYSIADAM".
Bardzo trafnie podsumowa³ to R. Monroe stwierdzeniem, ¿e:
"Niemniej wszystkie nasze zmartwienia i wojny dotycz± zmian. Boimy siê, ¿e co¶ siê mo¿e wydarzyæ lub przeciwnie, ¿e nie wydarzy siê nic. Walczymy, aby zapobiec zmianom lub by przyspieszyæ ich proces. Jednak¿e cokolwiek robimy, zmiana jest w stu procentach gwarantowana. Jedyn± niewiadom± stanowi jej szybko¶æ. Powoln± zmianê zwiemy ewolucj±, szybk± za¶ rewolucj±. Zmiany s± streszczeniem Nieznanego ? najwiêkszego z motorów napêdowych strachu."
Czego my siê w³a¶ciwie tak boimy? Mamy solidne podstawy egzystencji, stworzyli¶my super technologie, systemy, ale chyba zapomnieli¶my o podstawach na jakich to wszystko powsta³o, inaczej rzek³szy: stoimy na kartce papieru pod, któr± jest twarde biurko maj±ce na celu wytworzenie iluzji "twardego pod³o¿a", ale nikt nigdy siê nie zapyta³ czy tê kartkê kto¶ inny mo¿e nagle zechcieæ spod nas wyci±gn±æ?... Jak na ironiê, je¶li zrobi to szybko uratuje nas tzw. zasada bezw³adno¶ci, ale je¶li zrobi to wolniej? Dlaczego to wszystko siê w³a¶nie tak odbywa?
Przypomina mi siê "definicja" jednego kilograma, która mówi, ¿e jest to WZORZEC wa¿±cy dok³adnie 1kg i jest przechowywany w Sevres pod Pary¿em. Mo¿e to byæ ciekawy przyk³ad na "sk³adnik systemu". Po co w³amywaæ siê do najbardziej zaszyfrowanych twierdz cyfrowych Pentagonu czy snuæ plany najbardziej wyrafinowanych przewrotów politycznych jak wystarczy zwyczajnie zamieniæ wzorzec 1kg na 1kg i 23dkg!!! ¦wiat OSZALEJE. Kto siê spodziewa takiego numeru? Chyba nikt. Po obejrzeniu "Szklanej Pu³apki nr 4" z panem Bruce'm Willis'em as starring, który de facto i jak zwykle ma jakie¶ ojcowskie problemy oraz porusza siê na planie w stylu a'la Czaki Norris-McGyver, mamy na my¶li niewyobra¿alne wrêcz katastrofy pokroju cyber-koñca ¶wiata. Ludzie kochani, ¿eby zgin±æ mo¿na wcale z domu nie wychodziæ.
Wracaj±c do tego nieszczêsnego kilograma... Pochowajmy wszystkie tzw. "wzorce ¶wiadki", bêd±ce - (dla niewtajemniczonych) - wiernymi kopiami orygina³u. Potem nale¿y sukcesywnie, ale miarowo staraæ siê aby taki nowy "wzorzec" zacz±³ zwyczajnie obowi±zywaæ... Z drugiej strony kto powie jak mo¿na zrobiæ kopiê orygina³u? Przecie¿ kopia zawsze co¶ straci do pierwowzoru. Parê razy "buchn±æ" z muzeum orygina³ i po jakim¶ czasie "przywracania" z kopii bêdziemy miêli 1kg + - 1dkg. Bo¿e kochany mam nadziejê, ¿e nikt nie skubnie tego pomys³u, do tego jeszcze zamieni³by 1Volt na 1,12Volta i koniec ¶wiata. Ludzie pójd± do sklepu po cukier, ci najbardziej skrupulatni zwa¿± na swoich domowych wagach (tu siê pewnie u¶miechaj± ci, którzy twierdz±, ¿e wagi domowe nie maj± takiej dok³adno¶ci, ale je¶li wcze¶niej pójdzie fama, ¿e co¶ nie gra ludzie rêk± przytrzymaj± wskazówkê na wadze ( taka ju¿ jest ludzka natura...) i ju¿ wykryj± podstêp! Pójd± k³óciæ siê ¿e sprzedawc±, kto¶ inny pods³ucha i te¿ zacznie siê k³óciæ. Skoro dwie osoby k³óc± siê o to samo znaczy siê maj± racjê, nie? Pewnie, ¿e maj±. Ci bardziej cwani widz±c jak mot³och bezwiednie i bez zastanowienia przyjmuje kit jako superlatywê wszystkiego i wizjê lepszego spo³eczeñstwa, wykorzystuje to do w³asnych celów. Na bzdurze powstaje imperium g³upców. Kto siê kiedy¶ zastanawia³ na ile PRAWDZIWE jest to, w co postanowi³ uwierzyæ? Na ile kto¶ jest odwa¿ny, aby otwarcie stan±æ twarz± w twarz z samym sob± i otwarcie zadaæ sobie dwa bardzo osobiste pytania:
Dlaczego robiê to, co robiê?
Dlaczego MY¦LÊ, tak jak my¶lê?
Dlaczego rodzaj ludzki tak uwielbia komplikowaæ sobie ¿ycie? Zamiast wzi±æ sobie zwyczajnie od ¿ycia to czego chce lub/i potrzebuje, tworzy tak zmy¶lne oraz skomplikowane teorie oraz sposoby na zdobycie tego, co mogliby mieæ na wyci±gniecie rêki, ¿e sam siê potem w tym gubi! Umiera twórca teorii, nikt inny go wcze¶niej nie rozumia³. Powsta³ dogmat/regu³a/zasada. Ludzie zaczynaj± w to wierzyæ, ¶wiat taki siê staje. Mijaj± setki a mo¿e i tysi±ce lat, z pokolenia na pokolenia mity mieszaj± siê coraz bardziej z faktami. Kto teraz wie, co jest Prawd± a co bzdur±? Co by by³o gdyby mo¿na by³o UMÓWIÆ siê, ¿e od TERAZ obowi±zuj± inne zasady? Kto potrafi uwierzyæ, ¿e ¶wiat mo¿na zmieniæ zmieniaj±c swoje my¶lenie? Rozpatrzmy to na podstawie tego, co ju¿ wiemy...
Modlitwa, có¿ to takiego... Ka¿dy mieszkaniec Ziemi zna to s³owo, lecz niewielu zna jego znaczenie w takim sensie, w jakim zosta³o ono byæ mo¿e po raz pierwszy wypowiedziane. Ka¿da religia ma swoje magiczne zaklêcia, ka¿da niemal¿e religia/doktryna pielêgnowaæ musi nies³ychane farmazony w umys³ach wierz±cych, ¿e jest jedyn± s³uszn± i niepodwa¿aln± oraz prawdziw±. Nie jest ju¿ wa¿ne czy jest s³uszna dla samej siebie czy te¿ ju¿ nie, chodzi o to, ¿e System tego wymaga ze wzglêdu na w³asne bezpieczeñstwo oraz przetrwanie. W³a¶nie takim ?systemem? jest religia i co tu nale¿y jednoznacznie powiedzieæ ? wiara a religia/wyznanie, to s± dwie ró¿ne rzeczy!
Z biegiem czasu ta tak bardzo znacz±ca ró¿nica uleg³a zatarciu. Mo¿emy zapytaæ kogo¶ jakiej jest "wiary", ten kto¶ mo¿e odpowiedzieæ, ¿e jest to: katolicyzm, buddyzm czy islam, albo mo¿e i nawet "sadomasosIZM" (zreszt± mo¿na dodaæ tutaj wiele wiêcej wyrazów zakoñczonych na "izm",np. debilIZM, idiotISM etc). Wiara jest tak naprawdê zdolno¶ci±/w³a¶ciwo¶ci± umys³u do Tworzenia a nie przynale¿no¶ci± do czegokolwiek...
Zaprawdê powiadam wam: Ktokolwiek by rzek³ tej górze: Wznie¶ siê i rzuæ siê w morze, a nie w±tpi³by w sercu swoim, lecz wierzy³, ¿e stanie siê to, co mówi, spe³ni mu siê".
O tym czym jest "wiara" dyskusja powinna byæ ju¿ dawno priorytetowym zagadnieniem ka¿dego cz³owieka indywidualnie. Dlaczego? Poniewa¿ to my wszyscy jeste¶my odpowiedzialni za to, co siê dzieje wszêdzie wokó³ nas oraz w ¿yciu ka¿dego z osobna, ale to my sami wytworzyli¶my wszelkie systemy wiary, aby zawsze móc zgoniæ winê za w³asne lenistwo oraz niewiedzê na co¶, czego nikt nigdy nie widzia³, ani nie s³ysza³. Jak kiedy¶ ludzie ulali z³otego cielca tak teraz robi± dok³adnie to samo, lecz w innej formie. Nasze w³asne lenistwo doprowadzi nas w koñcu do samounicestwienia. Na my¶l przychodz± mi wszystkie nowinki techniczne takie jak np. transakcje bezgotówkowe czy komunikacja elektroniczna. Przecie¿ to nic innego jak inteligentne tworzenie spo³eczeñstw rodem z Matrix'a. Proszê sobie wyobraziæ, ¿e którego¶ dnia zamiast gotówki bêdziemy p³aciæ tylko sms-em, b±d¼ w podobny sposób. Czy to co¶ z³ego? Niekoniecznie, ale zapa³ki w rêkach dzieci mog± s³u¿yæ do ca³kiem innych celów ni¿ zamierzone?
Jawi siê to tak ¶licznie, ¿e co niektórzy zamarz± o papierze toaletowym, który sam wyciera d... oraz wysy³a ¶mierdz±c± "próbkê" g... do analizy oraz po minucie nad zlewem wy¶wietla wynik. Zdajê sobie sprawê, ¿e to co piszê mo¿e zabrzmieæ jak teoria spisku chorego umys³owo naukowca-maniaka, ale wed³ug jakich KRYTERIÓW kto¶ mo¿e to oceniæ? Czy nie bêdzie bra³ jako pkt. odniesienia zasad Systemu?... W swych rozwa¿aniach my¶lê, ¿e ¶wiat siê zwyczajnie zapêdzi³ w kozi róg, z którego wyj¶æ mo¿na tylko za pomoc± jakiego¶ cudu... albo zag³ady. Przypominaj± siê mi siê teraz staro¿ytne cywilizacje, które wyginê³y ponoæ bêd±c super rozwiniête. Jak to mo¿liwe? Czy¿by sam Bóg wyjrza³ zza chmur i w wielkim gniewie, jednym zamaszystym ruchem rêki zdmuchn±³ wszystkich z powierzchni ziemi? Je¶li tak, to okaza³ wielkie niezrozumienie, czemu nie pomiesza³ nam jeszcze bardziej jêzyków, jak mo¿na wyczytaæ w opowie¶ci o Wie¿y Babel? Niekoniecznie tak musia³o byæ. Ludzie potrafi± stworzyæ auto-gilotynê tak doskona³±, ¿e sama bierze odpowiedzialno¶æ za siebie i dzia³a jak chce. Wokó³ siebie tworzymy rzeczy tak doskona³e, ¿e zaczynaj± one po jakim¶ czasie same za nas my¶leæ. Niekoniecznie s± to jakie¶ nowoczesne urz±dzenia czy odkrycia naukowe, ale inteligentne systemy zarz±dzaj±ce zwane ustrojami politycznymi, religiami etc...
Wszyscy zapomnieli o nauce zwanej... CZ£OWIEK
Naprawdê jak w³±czê TV to rzygaæ siê chce od tych wszystkich reklam, wielkich politycznych przemów, religijnych uniesieñ itp. Po co to komu jest potrzebne? G³upie pytanie kto¶ mo¿e pomy¶leæ, ale w³a¶nie taka jest prawda, ¿e ludzie s± po prostu ju¿ nauczeni, ¿e my¶l±, ¿e tego wszystkiego potrzebuj±! Juz s³yszê 20239840284 pytañ o odpowiedz co daæ w zamian i mogê odpowiedzieæ tylko jedno ? ZAJRZEÆ WRESZCIE W G£¡B SIEBIE I KA¯DY BÊDZIE WIEDZIA£.
Ludzie uciekaj± od samych siebie. Na wszystko chc± mieæ gotowa pigu³kê! Ale z drugiej strony sk±d maja wiedzieæ komu i czemu maja wierzyæ?
Uwierz SOBIE...
¯a³osne jest to jak kto¶ mo¿e podziwiaæ najnowszy np. samolot bojowy. Ludzie chodz± na parady i ogl±daj±, podziwiaj±, ciesz± siê, ¿e jako spo³eczeñstwo staæ ich na najnowocze¶niejsze cuda techniki, ale czy kto¶ pomy¶la³, ¿e ten samolot nie bêdzie sadzi³ ziemniaków ani ora³ pola, lecz s³u¿y tylko i wy³±cznie sianiu ¶mierci i zniszczenia? Oj oj oj s³ucham Pana? Co? To s³u¿y do obrony? A przed kim lub czym chce Pan siê tak broniæ? Nie wydaje siê Panu, ¿e kto¶ Panu WMÓWI£, ¿e musi siê Pan czego¶ baæ?... Ten w±tek mo¿na ci±gn±æ w nieskoñczono¶æ chyba, wiêc nie ma to najmniejszego sensu. My¶lê, ¿e najwa¿niejsze jest powiedzieæ ludziom co to jest twór zwany cz³owiekiem, bêdzie o wiele ³atwiej pozbyæ siê z³udy istnienia oraz dojrzeæ "zmamiony" czyim¶ gównianym my¶leniem obraz prawdziwego ¶wiata...
Wracaj±c do "drzewa, które samo upada w ¶rodku puszczy i czyni/nieczyni ha³asu". Nikt tego nie widzia³ i nie s³ysza³, ale zdecydowana wiêkszo¶æ odpowie, ¿e ha³as MUSI byæ. Czy ju¿ staje siê jasne w jaki sposób ludzki mózg przetwarza informacje?
sygna³ zewnêtrzny -> percepcja za pomoc± zmys³ów zewn. -> dopasowanie informacji do ju¿ istniej±cej bazy danych -> przetworzona inf. przedostaje siê do ¶wiadomo¶ci-> reakcja/emocja
To jest najpowszechniejszy schemat dzia³ania jednostki ludzkiej przypisanej do systemu potakiwania zwanego spo³eczeñstwem. Jednak¿e odnotowuje siê coraz czêstsze przypadki wykorzystywania innych zmys³ów takich jak choæby ukochany... "szósty zmys³". Proszê Pañstwa, nie postêp techniczny, nie najnowsze naukowe odkrycia czy loty w kosmos s± miernikiem naszego rozwoju, lecz bycie cz³owiekiem, odczuwaæ jako istota ludzka - to jest cel.
Czy plemiê, które biega pó³ nago i ¶piewaja jakie¶ dziwne melodie jest mniej rozwiniête ni¿ rada nadzorcza nowojorskiej spó³ki wêglowej? Na pewno nie jest cywilizowane...
W takim kierunku w jakim siê udajemy nie mo¿emy wci±¿ my¶leæ tak samo, poniewa¿ skutek mo¿e byæ tylko jeden - game over. W pogoni za pieni±dzem potrafimy zadeptaæ jeden drugiego, a przecie¿ to tylko kawa³ek papieru, w którego warto¶æ wierzymy bardziej ni¿ w cokolwiek innego. Gdzie w tym wszystkim jest jaki¶ cel? Którego¶ dnia, kiedy elektronika zaw³adnie naszym ¿yciem, kto¶ "na górze" wci¶nie przycisk z napisem "no money" i... Nie bêdê pisa³ co siê stanie, niech ka¿dy siê zastanowi co bêdzie je¶li wysi±dzie "zasilanie" od którego tak siê ju¿ uzale¿nili¶my. W przypadku jakiego¶ konfliktu od ¿ycia ludzkiego wa¿niejsze s± serwery w banku, bo przecie¿ jakby wymazane zosta³y wszystkie dane finansowe, to kto by potem zaprowadzi³ porz±dek na ¶wiecie?
Kto¶ kto wierzy, ¿e nic takiego siê nie zdarzy po prostu siê tego boi i nie wie sam, co o tym my¶leæ. Je¶li cz³owiekowi co¶ siê wystarczaj±co d³ugo nie udaje, to zaczyna wymy¶laæ nies³ychane teorie na temat "nieudawania siê" tego czy tamtego. Tworzymy nowe prawa, które potwierdzaj±, ¿e co¶ nam kiedy¶ nie wysz³o. Niestety którego¶ dnia przychodzi przys³owiowy "g³upi" i robi to, co zawsze nie udawa³o siê i by³o to NAUKOWO udowodnione. Co wtedy zrobiæ? 100 lat wszyscy wierzyli, ¿e siê nie da a tu masz babo placek. Krótko, co z tego, ¿e siê uda³o jak nie ma co z tym teraz zrobiæ? Musieliby¶my zmieniaæ tak wiele teorii, ksi±¿ki od nowa pisaæ, wielu profesorów mog³oby swoje dyplomy wsadziæ w [...]
Bo¿e, nie jeste¶my gotowi przyj±æ prawdy za czynnik prowadz±cy... Kto mia³by pomys³ na to, ¿eby wszystko by³o ³adnie i piêknie, a ka¿dy kraj by³by stolic± miodem i mlekiem p³yn±c±? Lepsze rz±dy? Oooo nie proszê Pani! Moim zdaniem, albo globalna zmiana my¶lenia albo Bóg wci¶nie przycisk z napisem RESET, jak siê postaramy mo¿e zrobi "apgrejd" Systemu. Przecie¿ wiemy, ¿e poprzednie cywilizacje by³y bardzo rozwiniête i wcale nie potrafi³y uchroniæ siê przed losem jaki ich spotka³. Mamy jakie¶ dowody ich wyginiêcia, np. Atlantyda, która ponoæ zosta³a zalana. Zalali siê w trupa i porwa³o ich UFO, proste. Alkoholizm ich wykoñczy³...
Hmm mo¿e nam siê wydaje, ¿e w postêpie cywilizacyjnym kryje siê nasz zbawienie. Zbudujemy super nowoczesne stateczki kosmiczne i polecimy na Marsa z naszymi ¶mieciami, które nie zmieszcz± siê tu na ziemi. Sra³ pies Mars-laków, my mamy pierwszeñstwo. Skoro to my do nich siê pofatygowali¶my znaczy siê, ¿e jeste¶my lepsi. Skolonizujemy po drodze co siê da, za³o¿ymy nowe bazy. Naukowcy pracuj± nad klonowaniem, wiêc kto lepszy porobi se kopie i jak bêdzie umiera³ to jako¶ siê zapakuje w swojego klona i tak se bêdzie ¿y³ bez koñca.
Czemu cz³owiekowi ci±gle siê wydaje, ¿e musi walczyæ o przetrwanie? Czasy kamienia ³upanego mamy ju¿ za sob± i wcale nie musimy tak siê zachowywaæ, sk±d wiêc takie dzia³anie? Odpowiedz jest prosta - ZE STRACHU. Nie wiemy jaki jest cel ¿ycia - szukamy odpowiedzi w istniej±cych teoriach, religiach, systemach... Nie wiemy co nas spotka po ¶mierci - wybieramy wiêc system wierzeñ najbardziej pasuj±cy do naszego grzesznego ¿ycia... A gdyby tak uda³o siê ka¿demu z nas odnale¼æ sposób na uzyskanie odpowiedzi na wszelkie trapi±ce nas pytania. Jak to zrobiæ
Wróæmy do tego nieszczêsnego drzewa, które musia³o samo gdzie¶ na koñcu ¶wiata run±æ i dziêki czemu kto¶ mo¿e to wykorzystaæ do trapienia racjonalnego umys³u cz³owieka XXI w. Je¿eli wydarzenie to ma miejsce 10000km od nas to czy czyni to ha³as? Czy s³yszysz to? Oczywi¶cie, ¿e nie s³yszysz! Twój umys³ podsun±³ ci my¶l, ¿e drzewo to musia³o wydaæ jaki¶ d¼wiêk poniewa¿ taki masz zakodowany obraz w banku pamiêci. W rzeczywisto¶ci fizycznej przyjê³o siê uwa¿aæ, ¿e jak co¶ pier... to musi byæ niez³y huk. Zbierz grupê 100 osób i powiedz (nie pokaz na filmie) im o tym nieszczê¶liwym drzewie, z tym, ¿e wcze¶niej podepnij g³owy ka¿dego z nich do urz±dzenia, którego tak naprawdê nie ma (bo nie zosta³o jeszcze wymy¶lone, ale to teraz niewa¿ne), a które wy¶wietla obraz my¶li na ekranie komputera i przekonasz siê, ¿e UMYS£ KA¯DEJ Z TEJ OSOBY PORÓWNA£ TO, CO US£YSZA£ DO TEGO, CO JU¯ MIA£ W SWOIM BANKU PAMIÊCI I PODA£ TO DO ¦WIADOMO¦CI.
Bêd±c w tej grupie w ten oto sposób mog³e¶ jeszcze raz zobaczyæ oczami wyobra¼ni ca³e wydarzenia, w którego realno¶æ uwierzy³e¶. Tak wiêc nie bêd±c naocznym ¶wiadkiem tego zaj¶cia wiesz, ¿e ono mia³o miejsce. Zauwa¿, ¿e twoja reakcja na cokolwiek nie musi zale¿eæ od tego czy widzisz to na bie¿±co czy masz tylko informacjê, ¿e co¶ takiego mia³o zwyczajnie miejsce. Za pomoc± swoich fizycznych zmys³ów odebra³e¶ "pakiet danych" wizualno - s³uchowo - czuciowych i z³o¿y³e¶ to w jedn± ca³o¶æ. Oczywi¶cie pod¶wiadomo¶æ dobra³a do danych wej¶ciowych odpowiednie tre¶ci ju¿ przechowywane gdzie¶ g³êboko w jej "koszu pamiêci" i poda³a ci to do ¶wiadomo¶ci. Prze¿y³e¶ wiêc co¶ w my¶lach i wytworzy³e¶ dziêki temu jaki¶ zestaw emocji, których musia³e¶ do¶wiadczyæ. Nawet je¶li pó¼niej okaza³oby siê, ¿e ¿adne takie wydarzenie nie mia³o miejsca to wcale emocje jakie wtedy (w momencie przyjmowania informacji) prze¿y³e¶ nie cofn± siê! O czym to ¶wiadczy?
|