Sny "zwycięskie"...
Często zastanawiałem się - „Skoro może mi się przyśnić coś, co mnie spotka za parę dni, to dlaczego miałoby mi się nie przyśnić coś, co spotka np. Pana Majka Tajsona”? To bardzo ciekawa postać jak wiemy i z pewnością dostarczy nam wielu mocnych wrażeń. W porządku, klamka zapadła, lecimy w Przyszłość... yuuuuuppiiiii
„Siódmy bieg w kabriolecie Majka”
„Tym razem jadę już sobie jakimś amerykańskim kabrioletem, z samym Mike'm Tyson'em i jego prawnikiem. Nagle Tyson robi parę skrętów kierownicą i powoduje jakąś stłuczkę. Zaczyna zwalać na mnie całą winę! Uparcie twierdzi, że to przeze mnie on nie może dalej jechać. Za główny powód swojego przymusowego postoju, uznał wylanie się mojego napoju na skrzynię biegów i niemożność wrzucenia „siódmego” biegu! Wiedziałem, że to blef okrutny, bo skrzynia była przecież sześciobiegowa, co zauważyłem na gałce do biegów. Niestety on koniecznie chciał mieć jakiś alibi, żeby nie jechać dalej”.
Ten sen to „opis” walki Tyson'a z BcBride'em. Mike oczywiście nie miał zamiaru walczyć regulaminowo (spowodował specjalnie stłuczkę) i za wszelka cenę chciał znaleźć kozła ofiarnego (zrzucił winę na mój napój, czyli na mnie). Skoro skrzynia miała 6 biegów, a wylanie mojego napoju na nią miało spowodować, że samochód nie pojedzie dalej oznacza to, że Tyson NIE WYJDZIE DO 7 RUNDY! W jaki jednak sposób mój nieszczęsny napój miał spowodować, że w samochodzie z sześciobiegową skrzynią Mike nie mógł wrzucić SIÓDMEGO biegu?! Do tej pory się zastanawiam, może kiedyś sam osobiście mi to wyjaśni;-)
Majk pokazał na co go stać , ale lepszy numer wykręcił chyba pan Andrzej. Hooop, lecimy i... ojjjj ooojojojooj, co za tragedia się działa...
„ANDRJU”
„Tym razem idę sobie w stronę domu i widzę jak jakiś młody chłopaczek szykuje się do napaści na mnie. Nie miałem innego wyjścia - musiałem się bronić. Uderzyłem go kilka razy w brzuch, co spowodowało, że przeszły mu natychmiast wszelkie chęci do chuligańskiego zachowania. Zajęło mi to około jednej minuty, nie więcej. Odszedł i znikł mi całkiem z oczu. Wtedy odwróciłem głowę w bok i zauważyłem, że nadbiega w moim kierunku mój pies Leon. Myślę sobie - po jaką cholerę ktoś go puścił samego bez smyczy i kagańca, przecież to bokser! Może kogoś pogryźć. Jednak moja grzeczna psina podbiegła do mnie i usiadła grzecznie obok.
Leon spoglądał na mnie, co chwila unosząc głowę. Promieniował niespotykaną i nieopisaną radością, tryskał po prostu cały energią. Wokół jego ciała widać było blask światła, jakby był jakiś święty. Nagle usłyszałem ujadanie innych psów, jakby się ostro gryzły. Podniosłem głowę i skierowałem wzrok w miejsce, skąd nadbiegał ten psi odgłos. Zobaczyłem jak dwa z nich zaczynają się na siebie rzucać. Przynajmniej takie można było odnieść wrażenie, że za chwilę będzie wielka jatka. Jeden był mniejszy, drugi większy. Ten mały zaczął szczekać na dużego, a tamten sierota nawet nie wiedział jak ma się bronić. Wyglądało to bardzo zabawnie".
Jak skończyła się ta walka każdy pamięta... Cóż jednak z tego, że wiedziałem jak się ona potoczy skoro i tak nie mogłem temu zapobiec? Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, mamy za to kolejnego Polaka w księdze rekordów Guinessa! Tym razem powstała nowa jednostka czasu, 53 sekundy = 1 Gołota. Zastanawiasz się może w jaki sposób udało mi się odczytać tak dokładne informacje ze snu. Myślę, że wytłuszczone wyrazy coś Ci podpowiedzą... W książce znajdziesz wszystkie interpretacje snów oraz wszelkie inne niezbędne informacje.
No dobrze, boks już się nam przejadł, co było to było. Ostre chili zaprawione z cytryną nie smakuje jak smakować powinno. Kwaśne miny na naszych twarzach psują nasz image. Koniec z tym cyrkiem. Lecimy do USA zobaczyć co słychać na torze NASCAR...
„ZABIĆ LISA”
„Jestem z moją przyjaciółką na zakupach w jakimś hipermarkecie. Ona w pewnym momencie stwierdza, że chce mieć w posiadaniu oryginalne futro z lisa. Znaleźliśmy więc stragan, gdzie sprzedawano żywe stworzenia przeznaczone na zaspokajanie ludzkich zachcianek. Po udanej transakcji sprzedawca dodawał gratis smycz, aby klienci mogli swojego liska prowadzić przy nodze. Nikt nie zrobi jednak futra z żywego lisa. Smutne to, ale prawdziwe. Należało zaprowadzić go w miejsce, gdzie ktoś szybko i w miarę bezboleśnie, wyśle go na tamten świat, a następnie zdejmie skórkę. Niestety lis był bardzo cwany i nie zamierzał dać się przerobić na ubranie! Należało więc zastawić na niego zasadzkę.
Duży doberman, który pojawił się nagle i nie wiadomo skąd, wydał się nam do tego celu idealny. Zaczął na liska głośno ujadać, a po chwili zaczął za nim gonić. Lis w wielkim strachu niefortunnie wybrał na miejsce schronu pokój, gdzie czekał na niego rzeźnik. Lisia dola zakończyła się w tymże pomieszczeniu...”.
W jak "brutalny" sposób podświadomość przekazała mi informację, o zwycięzcy wyścigu NASCAR W jaki sposób odczytałem poprawne rozwiązanie? Co w tym śnie na to wyraźnie wskazywało?
Mecz piłkarski.
O poznaniu jego wyniku, przed jego końcem, marzą setki a może i tysiące, kibiców na całym świecie. Czemu tylko marzą? Czemu się nie dowiedzą? Poniżej „zaszyfrowana”, dokładna informacja o zwycięstwie CSKA Moskwa nad Sporting'iem Lizbona i zdobyciu Pucharu UEFA.
„CUKIERNIK”
„Idę sobie ulicą i widzę fajny sklep ze słodyczami. Wchodzę więc do niego, bo jestem głodny i mam wielką ochotę na coś słodkiego. Widzę, że sprzedawcą jest chłopak, którego znam. Jego nazwisko brzmi „PłuSKA”. Patrzę na niego, co on wyczynia, a ten bierze formę do ciastek w kształcie litery „L” i piecze mi w niej ciastko. Ciastko miało czarny kolor. Myślę sobie, że chłopak zwariował chyba. Wyjmuje je z pieca, podaje mi i każe się modlić. Jest bardzo smutny. Patrzy na zegar wiszący wysoko na ścianie. Wskazówki zbliżają się do „za piętnaście” przed jakąś pełną godziną („za piętnaście” do pełnej godziny oznacza po prostu 45 minut, godzina nie jest ważna). Wychodzę ze sklepu po to, żeby wrócić po chwili. Tym razem sprzedawca jest bardzo radosny i piecze mi aż 3 ciastka! Teraz są już w kształcie litery „C”. Biorę je i wychodzę. Idę do domu. Nie zwracam już na nic więcej uwagi.”
|